Numeracja utworu określa jego kolejność chronologiczną:
pierwsza data (nap.) mówi o prawdopodobnym roku jego napisania, druga (odn.) - podaje rok, w którym został odnaleziony.

WIERSZE
# 809 # 812 # 817 # 823 # 824 # 826 # 827 # 829 # 839 # 850
# 861 # 862 # 863 # 864 # 870 # 875 # 883 # 887 # 903 # 915
# 917 # 919 # 922 # 923 # 931 # 932 # 937 # 943 # 967 # 976
# 985 # 986 # 997 # # # # # # #


# 809
(Unable are the Loved to die)

Nie, umrzeć nie są w stanie
Ci, którzy są Kochani -
Miłość to Nieśmiertelność - albo sama Wieczność -

I umrzeć nie są w stanie
Ci, co Kochają sami -
Miłość w Boskość obraca Żywotną Człowieczość.

[tł. Stanisław Barańczak]


# 812
(A Light exists in Spring)

Wiosną - jest takie Światło -
Jakie się nie ukaże
O innej porze Roku -
Ledwie nastanie Marzec,

A już Wiosna nadaje
Barwę Samotnym Polom -
Nauka jej nie nazwie -
Ale czuje ten Kolor

Natura Ludzka - w Trawie
Gazonu - w najdalszym Drzewie
Najodleglejszych Wzgórz - prawie
Odzywa się do ciebie

Jego głos - aż wraz z ruchem
Horyzontów - Południ -
Opuszcza nas - przemija -
Nie zdradzając Formuły

Swego dźwięku - i strata
Kończy całą Wymianę -
Gdy czujemy - że Handel
Targnął się na Sakrament.

[tł. Stanisław Barańczak]


# 817
(Given in Marriage unto Thee)

Oddana Tobie w małżeństwo,
Niebieski Gospodynie!
Oblubienica Świętego Ducha
I Twoja, i Twego Syna!

Nietrwały żaden inny ślub,
rozejdą się nowożeńcy.
Ten tylko wyjdzie zwycięsko z prób,
kto potrójne dzierży pieczęcie.

[tł. Kazimiera Iłłakowiczówna]


# 823
(Not that We did, shall be the test)

To nie Uczynki będą naszą miarą,
Gdy się dokona Zamiar i Działanie -
Lecz to - co każdy z nas mógłby uczynić -
Gdyby był bardziej Bogiem - Jego zdaniem -

[tł. Stanisław Barańczak]


# 824
(The Wind begun to knead the Grass --)

Wiatr począł miesić Trawę - tak, 
Jak się zagniata Ciasto -
Cisnął jej Garść na płaskie Pola -
A drugą - w Nieba jasność -
Wir liści, od drzew odhaczonych,
Powietrze w krąg zażółcił -
Kurz, czerpiąc się własnymi dłońmi
Z drogi, precz ją odrzucił -
Wzmógł się ruch Wozów na Ulicy -
Grzmot zniżał się do obmowy 
Błyskawic - całych, od ich sinych
Stóp aż do Żółtej Głowy -
Ptaki zakratowały Gniazda -
Krowy ruszyły do Obór -
Kapnęła pierwsza Wielka Kropla -
I wreszcie Niebo z obu
Rąk wypuściło Rygiel Tamy -
Runął Piorun z Ulewą - 
Lecz Dom przeoczył, gdzie mieszkamy -
Rozszczepił tylko Drzewo -

[tł. Stanisław Barańczak]


# 826
(Love reckons by itself -- alone --)

Miłość swą własną miarę przykłada do świata -
"Jestem wielkie jak Słońce" - Słońce opowiada
Komuś, kto nigdy nie grzał się w jego promieniach -
Ma tylko siebie jako przedmiot odniesienia -

[tł. Stanisław Barańczak]


# 827
(The Only News I know)

Jedyne znane mi Gazety
To Nieprzerwany Biuletyn
Przez Nieśmiertelność słany -

Jedyny Spektakl w mym Teatrze -
To Dziś i Jutro - pewnie także
Wieczność - gdy Bilet dostanę -

Jedyny Gość, z jakim się widzę -
To Bóg - Jedyną znam Ulicę -
Istnienie - Gdy przed jej Wylotem

Znajdę Gazety Ciekawsze
Lub Spektakl w Lepszym Teatrze -
Powiem Ci o tym -

[tł. Stanisław Barańczak]


# 829
(Ample make this bed)

Suto ściel to Łóżko -
I ściel je w Bojaźni -
Śpij w nim schludnie, aż Dzień Sądu
W górze się rozjaśni.

Wygładź Prześcieradło
I popraw Poduszki -
Niechaj żółta wrzawa Brzasku
Tej Gleby nie wzruszy -

[tł. Stanisław Barańczak]


# 839
(Always Mine!)

Wiecznie Mój!
Już po wakacjach!
Okres światła ten dzień rozpoczął!
Niezawodny jak jasna rotacja
Pór roku oraz słońca.

Stara łaska, lecz nowi poddani -
Stary, istotnie, Wschód -
Lecz w jego purpurowym programie
Pierwszy jest każdy świt.

[nap. 1864, odn. 1945; tł. Ludmiła Marjańska]


# 850
(I sing to use the Waiting)

Śpiewam, by skrócić czekanie,
kapelusik przypinam szpilką,
drzwi zasuwam na zasuwkę,
nic więcej, to tylko

- aż krok jego się zbliży...
I pielgrzymując do jutrzenki
opowiemy sobie, jak śpiewaliśmy,
by daleko odepchnąć ciemność.

[tł. Kazimiera Iłłakowiczówna]


# 861
(Split the Lark -- and you'll find the Music --)

Przetnij wpół Skowronka - znajdziesz Śpiew -
Zapas Srebrnych Ziaren, nierozrzutnie
Wydzielanych Letnim Rankom, abyś miał
Czego słuchać, gdy spróchnieją Lutnie.

Znieś Zapory - runie z rykiem Powódź -
Zapas Wód, odłożony dla ciebie
Na Szkarłatny Eksperyment - wciąż, Tomaszu,
Nie chcesz wierzyć w prawdę w Ptasim Śpiewie?

[tł. Stanisław Barańczak]


# 862
(Light is sufficient to itself --)

Światło wystarcza samo sobie –
Jeśli chce ujrzeć je Ktoś Inny,
Pozwoli na Okiennej Szybie
Oglądać się przez pół godziny.

Nie ma w tym jednak Wyróżnienia
Ani Nagrody – jego Blask
Darzy Wiewiórkę w Himalajach 
Dokładnie tak, jak kogoś z nas.

[tł. Stanisław Barańczak]


# 863
(That Distance was between Us)

Dzielącego nas Dystansu zmierzyć
W Milach Morskich czy Lądowych się nie udało -
Wnętrze Czaszki zna Podziały, na które
I Równika byłoby za mało -

[tł. Stanisław Barańczak]


# 864
(The Robin for the Crumb)

Drozd za Okruch rzucony
Ni zgłoską Dzięków nie czyni -
Lecz wpisuje do Srebrnych Kronik
Imię Ofiarodawczyni.

[tł. Stanisław Barańczak]


# 870
(Finding is the first Act)

Znalezienie to pierwszy Akt – 
Drugi – Utrata – 
Trzeci – po Złote Runo
Wyprawa – 

Czwarty – gdy Nic się nie odkrywa – 
Piąty – Załoga znikła – 
Finał – Złotego Runa nie ma –
I sam Jazon – to fikcja.

[tł. Stanisław Barańczak]


# 875
(I stepped from Plank to Plank - Experience)

Stąpałam z Deski na Deskę
Powoli i ostrożnie – 
Nad Głową czułam Gwiazdy – 
Pod Stopą – Morze –

Następny Krok mógł być ostatni – 
To jedno wiedziałam z drżeniem – 
Stąd ten niepewny Chód – zwany 
Czasami Doświadczeniem.

[tł. Stanisław Barańczak]


# 883
(The Poets light but Lamps -)

Poeci tylko zapalają lampy -
A sami - gasną -
Ona podkręcają knot -
A jeśli żywa jasność

Przetrwa jak to czynią słońca -
Każdy wiek jest soczewką
Ich zasięg 
Rozszerzającą -

[nap. 1864, odn. 1945; tł. Ludmiła Marjańska]


# 887
(We outgrow love, like other things)

Wyrastamy z miłości – jak z Ubrań – 
Upychamy ją w głębie Szuflad –
Aż w niej coś z minionej Mody – 
Niczym w Babcinych Sukniach.

[tł. Stanisław Barańczak]


# 903
(I hide myself within my flower)

Skryłam się w kwiecie - kiedy zwiędnie
Stojąc w twoim Wazonie,
Mnie będziesz współczuć, choć bezwiednie:
Nie całkiem osamotnionej.

[tł. Stanisław Barańczak]


# 915
(Faith -- is the Pierless Bridge)

Wiara – jest Mostem bez Filarów –
Co – podtrzymuje mocno 
Jawę – prowadzi w Niewidzialne –
Sam zaledwie widoczny,

Tak śmiało dźwiga Duszę, jakby
Osadzony był w Stali 
I spięty przez stalowe Przęsła –
A gdzieś za Mgłami – dalej –

Łączy się z czymś, co gdyby można
Uznać za Pewnik prosty – 
Naszym odległym, chwiejnym Stopom
Zbędne byłyby Mosty.

[tł. Stanisław Barańczak]


# 917
(Love -- is anterior to Life --)

Miłość - jest wcześniej niż Życie -
Trwa dłużej niż Śmierć - jest Stworzenia
Pierwszym Aktem - głównym Aktorem
Na scenie, jaką jest Ziemia -

[tł. Stanisław Barańczak]


# 919
(If I can stop one Heart from breaking)

Jedno serce przed rozpaczą uchronić,
A nie będę żyła daremnie -
Jedno serce przed bólem osłonić,
Złagodzić jedno cierpienie -

Gdy słabnący rudzik do gniazda
Odnajdzie drogę przeze mnie -
Nie będę żyła daremnie.

[nap. 1864, odn. 1890; tł. Ludmiła Marjańska]

* * * * *

Jeśli zaleczę choć jedno serce,
nie będę żyła na próżno;
jeśli choć jednej pomogę rozterce,
jednej ranie ulgą posłużę,
jeśli jednego małego ptaka
z powrotem do gniazda włożę
nie będę żyła na próżno;

[tł. Kazimiera Iłłakowiczówna]


# 922
(Those who have been in the Grave the longest --)

Ci, co najdłużej byli w Grobie -
I ci, co Dziś w nim spoczną -
Jednako giną nam sprzed Oczu -
Śmierć jest tą frogą boczną -

W którą najmniej się zapuszczały
Stopy Śmiałków - to Biały Wyczyn -
Którego dokonanie - mowę
Odbiera - więc się milczy -

[tł. Stanisław Barańczak]


# 923
(How the Waters closed above Him)

Jak się zamknęły nad nim Wody -
Nigdy się nie dowiemy -
Jak Męką sięgał ku nam - o tym
Świat nadal będzie niemy -

Staw pod swój Dywan z Nenufarów
Wmiótł Chłopca - Czapka, Kurtka,
Których nikt nie chce - taki koniec
Ma ta Historia krótka -

[tł. Stanisław Barańczak]

* * * * *

Jak się te wody zamknęły nad nim,
nie pytaj.
Rozpacz, z jaką po nas chciał sięgnąć,
też - zakryta.

Stawek lilią cały zalega
nad chłopcem do dna...
Co się stało - po czapce na brzegu
każdy pozna.

[tł. Kazimiera Iłłakowiczówna]


# 931
(Noon -- is the Hinge of Day --)

Południe - to Zawias Dnia - Wieczór -
To Drzwi z Tiulu, wiodące w ciemności -
Ranek - napór Wschodu na próg,
Aż się Świat rozewrze na oścież -

[tł. Stanisław Barańczak]


# 932
(My best Acquaintances are those)

Z najbliższym moim Towarzyszem 
Ni słowa nie zamieniam – 
Rój Gwiazd odwiedza mnie co wieczór
I nie ma za złe milczenia – 
Choć Gościom z Nieba nie potrafię
Odpłacić rewizytą –
W Podziwie na mej Twarzy widzą 
Uprzejmość należytą.

[tł. Stanisław Barańczak]


# 937
(I felt a Cleaving in my Mind --)

Poczułam - Umysł się Rozszczepił -
Mózg na dwie części się rozpruł -
Chciałam je zszyć - nie pasowały
Do siebie w żaden sposób.

Związać następną myśl z poprzednią
Usiłowałam - lecz Związek
Następstw bezgłośnie się rozmotał
Jak Kłębki - na Podłodze.

[tł. Stanisław Barańczak]


# 943
(A Coffin -- is a small Domain)

Trumna – nie duża to Posiadłość,
Ale pomieści przecież
Obywatela Raju
W zabitym deskami Świecie – 

Grób – to szczelina w Ziemi – ale
Pojemniejsza niż Słońce –
Niż Lądy i Morza – życiem
W słonecznym spojrzeniu tętniące –

Gdy mu ktoś ufnie się powierza –
Skrawek Wytchnienia i Darni
To Obwód – który się rozszerza –
Bez Przerwy – Miary – Granic –

[tł. Stanisław Barańczak]


# 967
(Pain -- expands the Time --)

Ból – rozciąga Czas –
Ciasną Czaszki sferę
Rozsadza Sekundą
Pęczniejącą w Erę –

Ból – zagęszcza Czas –
W jednym punkcie Ciosu
Skupia Nieskończoną
Panoramę Losów –

[tł. Stanisław Barańczak]


# 976
(Death is a Dialogue between)

Śmierć to Dialog pomiędzy
Prochem a Duchem.
"Rozpadnij się" rzecze śmierć.
A duch: "Pani, ja żywię otuchę."

Śmierć wątpi - argument czerpie z ziemi
Duch odwraca się od niej,
I odrzuca powłokę z gliny
By rację swą udowodnić.

[nap. 1864, odn. 1890; tł. Ludmiła Marjańska]

* * * * *

Śmierć - to Dialog pomiędzy
Duchem a marnym Prochem.
"Rozkład?" - Duch mówi - "Ufam
Że przetrwam dłużej - trochę" -

Śmierć wątpi - z Gleby wydobywa
Argument coraz to inny -
Duch nie chce słuchać - jako dowód
Zostawia Powłokę z Gliny.

[tł. Stanisław Barańczak]

* * * * *

Śmierć to jest taka rozmowa
pomiędzy Duszą a pyłem:
"Rozkrusz się", Śmierć zawoła,
a Duch na to: "Jeszcze nie skończyłem".

Śmierć przeciwstawia się, dyskutuje od podstaw,
a Duch się odwraca krzynę
i zrzuca - zamiast riposty -
swoją powłokę z gliny.

[tł. Kazimiera Iłłakowiczówna]


# 985
(The missing all - prevented me from missing minor things)

Wszystkiego brak pozwolił mi
Pomniejsze braki znosić -
I mniejsza rzecz, niż to, że Świat
Wyleciał ze swej osi -
Lub zgasło Śłońce - nie starczała -
Nie było dość mi,
By podnieść głowę znad mych zajęć
Ze zwykłej ciekawości.

[nap. 1865, odn. 1914; tł. Ludmiła Marjańska]

* * * * *

Skoro nie mogłam mieć Wszystkiego –
Nie dbałam o brak mniejszych Rzeczy.
Jeśli nie zaszło nic większego
Niż Rozpad Słońca – Ostateczny
Kataklizm Globu - nic nie było 
Tak wielkie – abym - na wieść o tym –
Podniosła z Ciekawości Czoło 
Sponad Roboty.

[tł. Stanisław Barańczak]


# 986
(A narrow Fellow in the Grass)

Ten wąski Ktoś - przez Trawę
Przesmyknie się czasami -
Spotkaliście go pewnie - zawsze
Bez uprzedzenia się zjawi -

Mignie plamisty pręt - Grzebyk
Trawie czyniący Przedziałek -
Rozstęp w niej zwiera się u stóp,
Rozwiera coraz dalej -

Amator Gleb Wilgotnych - Gruntu
Zbyt chłodnego dla Zboża -
A jednak nieraz Dzieckiem
Kiedy biegałam - Bosa -

Natknęłam się na rozciągnięty
Na Słońcu Rzemień Bicza -
Dość było schylić się badawczo -
Marszczył się, zwijał, znikał -

Obywateli Natury
Znam paru - i oni mnie znają -
Na ich widok serdeczność
Ogarnia mnie zawsze - całą -

Ale z tym Kimś ilekroć
Trafi mi się spotkanie -
Zawsze ten sam Mróz w Kościach,
Ten sam nagły Skurcz Krtani -

[tł. Stanisław Barańczak]

* * * * *

Ktoś szczupły pośród traw
prześmiga blisko.
Spotkaliście może to
nagłe zjawisko?

Widać dziryt kropiasty,
trawa - jak od grzebyka -
dzieli się bruzdą u nóg,
a dalej znów się zamyka.

Ktoś lubi grząski zagon,
grunt zbyt chłodny dla zboża.
Raz jednak gdy - bose dziecko -
ganiałam nieostrożnie,

spostrzegłam postronek od bicza,
co na słońcu się rozkręcał,
i schyliłam się - tylko mignął
i nie dojrzałam go więcej.

Znam w przyrodzie osobistości
i one znają mnie także;
czuję dla nich serdeczność,
jaką trudno wyrazić.

Lecz tego jegomościa
- czy w asyście, czy sama -
nie spotkałam nigdy bez dreszczu
i by mi się oddech nie łamał.

[tł. Kazimiera Iłłakowiczówna]


# 997
(Crumbling is not an instant's Act)

Rozsypka - to nie Nagłe Zajście -
Wyrwa w podstawach życia -
Ruina jest procesem - Rozkład
Przebieg sobie wytycza -

Wpierw - Pajęczyna w kątach Duszy -
Tu i tam Kurzu Zadra -
Zgrzyt Osi - nieopanowany
Żywioł Rdzy wnet się wkrada -

Ruina ma plan - Diabeł stawia
Kolejne, wolne kroki -
Człowiek nie gaśnie nagle - Poślizg
Jest prawem Katastrofy.

[tł. Stanisław Barańczak]



Emily